czwartek, 23 października 2014

Rozdział 23.

    Otworzyłam oczy i dostrzegłam, że na dworze zaczynało się dopiero rozjaśniać. Musiało być coś koło czwartej nad ranem. Ziewając, przekręciłam się na drugi bok, bo nie chciało mi się wstać, by zasłonić okna. Wtedy zauważyłam, że w łóżku leżałam sama.
    Usiadłam i zaspanym wzrokiem rozejrzałam się po pokoju Milesa. Zaczęłam nasłuchiwać jakichkolwiek dźwięków, które mogłyby dochodzić z łazienki, ale.. byłam sama.
    Gdzie on zniknął?
    Wstałam i założyłam na siebie jego koszulkę. Wyszłam z sypialni i pierwsze co, to sprawdziłam pokój Jake'a. On i Cali cały czas smacznie spali i wyglądało na to, że Milesa przy nich nie było. Wycofałam się i zamknęłam cicho drzwi.
    Sprawdziłam cały dom, nawet dach i siłownię. Już miałam do niego zadzwonić, kiedy uświadomiłam sobie, że nie byłam w jego domowym studiu. Tylko tam mógł siedzieć o tej porze. Pewnie się zaszył i pisał..
    Zeszłam na dół i weszłam do środka. Światło było zgaszone.. Zapaliłam je i okazało się, że w środku nie było nikogo. Jedynie mnóstwo pojedynczych, zapisanych kartek walało się po konsoli, a jakiś gruby, już zniszczony notes leżał na skórzanej kanapie.
    Westchnęłam cicho. Czemu Miles mnie zostawił..? Gdzie poszedł..?
    Zrezygnowana, podeszłam do konsoli. Wiedziałam, że studio to był jego azyl. I nie podobałoby mu się to, że właśnie zaczynam przeglądać jego teksty, ale.. Kiedy zauważyłam na jednej z kartek swoje imię, nie mogłam się powstrzymać. Strona z zeszytu była lekko pognieciona, litery drukowane, krzywe, pisane chyba na szybko.. Albo pod wpływem jakichś emocji. Nie było choćby jednego skreślonego słowa. Jakby Miles doskonale wiedział, co chce przelać na papier.
    Gdy zaczęłam czytać treść kawałka, na chwilę stanęło mi serce.
   
Siadaj suko,
Jeśli znowu się poruszysz, spiorę cię na kwaśne jabłko.
Nie zmuszaj mnie, bym obudził dziecko,
Nie musi patrzeć na to, co zamierzam zrobić.
Przestań ryczeć, dlaczego zawszę muszę na Ciebie krzyczeć?
Jak mogłaś,
Po prostu zostawić mnie i kochać się z nim?
Co się stało Kim?
Jestem dla ciebie zbyt głośny?
To masz pecha, dziwko, tym razem wysłuchasz mnie do końca.
Spójrz Kim,
Patrz teraz na swojego męża!
(Nie!)
Powiedziałem patrz na niego!
Nie jest taki super, nie?
Mała dziwko!
(Dlaczego to robisz?)
Zamknij się kurwa!
(Jesteś pijany! Nie wykręcisz się z tego!)
Myślisz, że mnie to obchodzi?
Chodź, idziemy się przejechać, suko
(Nie!)
Siadaj z przodu

Ref.:
Za długo, suko okłamywałaś mnie za długo.
Nie mam zamiaru
żyć na tym świecie bez Ciebie.

Naprawdę wkurwiłaś mnie Kim,
Myślałem, że wszystko sobie wyjaśniliśmy.
To jest popieprzone!
(Kocham cię!)
Boże, mój mózg się lasuje
(Kocham cię...)
Co ty robisz?
Zmień tą stacje, nienawidzę tej piosenki!
Czy to wygląda na wielki żart?
(Nie!)
Kim, Kim!
Dlaczego ci się nie podobam?
(Kochanie...)
Nie zbliżaj się do mnie kurwa, nie dotykaj mnie
Nienawidzę cię! Nienawidzę!
Przysięgam na Boga, Nienawidzę.
O Boże, ja cię kocham.
Jak, kurwa, mogłaś mi to zrobić?
(Przepraszam!)
Jak, kurwa, mogłaś mi to zrobić?

Ref.:
Za długo, suko okłamywałaś mnie za długo.
Nie mam zamiaru
żyć na tym świecie bez Ciebie.

Dobra, suko, wysiadaj
(Nie mogę, boję się)
Mówię wysiadaj!
(Nie rób tego, kochany proszę puść moje włosy)
Pierdol się, to ty nam to zrobiłaś!
To jest twoja wina, to przez ciebie,
O Boże, zaczynam świrować.
Miles, weź się w kupę.
Powinienem się domyślić
Hej! Dokąd idziesz? Wracaj tu!
Nie uciekniesz ode mnie Kim,
Jesteśmy tu sami, nikogo więcej!
Tylko to sobie utrudniasz.
Ha! Ha! Mam cię!
(Ahh!)
Ha! No, dalej, krzycz!
Nawet krzyknę z tobą:
Aaa, Pomocy!
Nie rozumiesz, suko, że nikt cię nie słyszy?
A teraz się zamknij i przyjmij to, co się zbliża
Miałaś mnie kochać!


    W głowie mi huczało, a ja gapiłam się na literki, które układały się w ten chory tekst. Wszystko zaczęło mi się rozmazywać, a na kartkę papieru skapnęło kilka moich łez. Otarłam je szybko z twarzy.
    On był chory.. Nie wierzyłam, że mógł napisać o mnie coś takiego.. On.. Przełknęłam ślinę i przeczesałam nerwowo włosy. Nie chciałam bać się Milesa, ale nie sądziłam, że mógłby być zdolny do napisania czegoś tak.. psychicznego.. Wiedziałam, że miał huśtawki nastrojów, ciężkie dzieciństwo, ale przecież zawsze brałam go za faceta z głową na karku. Co jeżeli tak naprawdę wcale go nie znałam..? Może te zielsko, które palił niszczyło mu psychikę.. Bałam się, że jeżeli zdecyduję się z nim zostać, on z czasem pokaże mi swoje prawdziwe oblicze. Jeżeli to miało wyglądać tak, jak w jego numerze...
    On cię kocha... Tak bardzo cię kocha... - szeptał jakiś głos z tyłu mojej głowy. Tekst po części mówił przecież o tym... Przecież chciałam być dla niego tą jedyną... Tą jedyną bez której nie mógł żyć.
    Miałam mętlik w głowie. Musiałam otrząsnąć się z szoku.. Ściskając kartkę w dłoni i gniotąc ją lekko, wyszłam ze studia.

*

    Miles po cichu otworzył drzwi i wszedł do domu. Pierwsze co zrobił, to ściągnął z siebie bluzę śmierdzącą benzyną i spalenizną. Odłożył pistolet na stół w salonie i poszedł do łazienki. Jego kostki u rąk chyba nigdy w pełni się nie zagoją. Znowu miał zdartą skórę, opuchnięte miejsca.
    Stanął przed lustrem i odkręcił wodę w umywalce. Zmoczył przemęczoną twarz i popatrzył na swoje odbicie. Próbował wmówić sobie, że właśnie było po wszystkim. Usunął problem... Ale jednak coś nie dawało mu spokoju i przeczuwał, że to jeszcze nie koniec.
    A może te przeczucie dotyczyło czegoś innego...? Może tym razem nie uda mu się wykręcić za pobicie i podpalenie... Ale kiedy tylko zobaczył Timo, nerwy mu puściły. Sam się nie spodziewał, że zareaguje tak gwałtownie... Najpierw wyładował wszystkie swoje nerwy na Castro, który nawet nie potrafił oddać ciosów raperowi. Był na to zbyt pijany. Kiedy stracił przytomność, Miles dopiero wtedy się opamiętał. Kiedy zdał sobie sprawę, że nie czuje ulgi, po prostu podlał dom tego skurwiela benzyną i podpalił. Bez żadnych skrupułów. Przez chwilę obserwował jak języki ognia stają się coraz większe i zaczynają buchać przez okna. A kiedy usłyszał syreny straży pożarnej i policji, wsiadł w samochód i odjechał, nie czując żadnych wyrzutów sumienia.
    Odetchnął cicho i zakręcił wodę. Miał nadzieję, że w ciągu najbliższych dwunastu godzin nie okaże się, że znów będzie musiał się usunąć na jakiś czas...
    Wyszedł z łazienki i... znieruchomiał. Zatrzymał się w półkroku, próbując zrozumieć co się dzieje. Lufa przy jego skroni skutecznie go unieruchomiła.
    - Chyba nie myślałeś, że ci odpuszczę - odezwał się Cooper, celując w Milesa. - Prawie zabiłeś Timo. Jest cały poparzony, nie wiadomo, czy przeżyje. Do tego cały czas pieprzysz moją córkę. To nie może się dalej ciągnąć - szepnął złowrogo do ucha rapera. - W żyłach Kimberly płynie moja krew. Krew Crips'ów. Sypiając z nią, zdradzasz swoich ludzi.
    - Ona nie należy do żadnego gangu - powiedział twardo Miles, przeklinając siebie w duchu. Zostawił broń w salonie. W ogóle, jak mógł się nie zorientować, że w jego domu jest jakiś intruz... Teraz miał prawdziwy problem. Wydawało mu się, że jest w sytuacji bez wyjścia.
    - Mylisz się. Przeciągnąłeś ją na swoją stronę. Ona nie może bratać się z wrogiem. Ułatwię jej sprawę i usunę cię z jej życia. To będzie dla mnie czysta przyjemność - odparł Cooper. Alexander wstrzymał oddech, gdy usłyszał dźwięk odblokowywania pistoletu tak blisko ucha. Wiedział już, jak strasznie musiała poczuć się Kimberly, kiedy potraktował ją podobnie...
    - Ona cię nienawidzi. Znienawidzi cię jeszcze bardziej, kiedy mnie zabijesz - odezwał się, próbując zdobyć trochę czasu i poczekać na odpowiedni moment. Nie miał zamiaru się poddać. Na górze w pokoju spały jego dzieci. No i jego dziewczyna, która...
    Pojawiła się nagle w zasięgu jego wzroku.
    - Popłacze za tobą i w końcu przestanie. Tak samo jak wtedy, kiedy myślała, że zdechłeś.
    Miles nic nie odpowiedział. Starał się nie zdradzić z tym, że Kim była tu razem z nimi. Tylko on mógł ją widzieć. Cooper stał do niej tyłem...
    Raper przez dłuższą chwilę patrzył blondynce w oczy i dostrzegł, że płakała. Potem zobaczył kartkę papieru, którą ściskała w dłoni. Nie wiedział o co chodziło, ale to nie wydawało się aż tak pilne...

*

    Nie spodziewałam się zastać takiego obrazu. Patrzyłam jak facet, który miał być moim ojcem, przystawia lufę do skroni Milesa i... Zrozumiałam, że nieważne jaki Miles był, nie mogłam go stracić. Nie chciałam bez niego być... Przyłożyłam dłoń do ust, by nie wydać z siebie żadnego dźwięku. Miles mnie widział, ale Cooper nie. Co miałam zrobić? Jak miałam mu pomóc?
    Serce waliło mi jak oszalałe, cała drżałam. Rozejrzałam się po salonie, szukając czegokolwiek, co pomogłoby mi obronić siebie i rapera. Dopiero po kilku sekundach zobaczyłam broń leżącą na stole w salonie. Cofnęłam się kilka kroków i popatrzyłam niepewnie w stronę Milesa. Ja nawet nigdy nie strzelałam...
    Chwyciłam pistolet w dłonie i wycelowałam. Dłonie trzęsły mi się tak bardzo, że bałam się, że przez przypadek postrzelę nie tego, którego powinnam.
    Odblokowałam pistolet i tym sposobem zwróciłam uwagę Coopera na siebie. Popatrzył na mnie, ale nie zdążył nic powiedzieć.
    Pociągnęłam za spust. W domu rozległ się huk, a mężczyzna padł na podłogę.
____________________

Hej Wam!
I jak? Jeszcze jeden rozdział i epilog, albo nawet i bez epilogu się obejdzie. Mam nadzieję, że wytrwacie ze mną do końca :)
Dziękuję Play with me hide and seek. za prześliczny szablon. Jestem jej wierną fanką :) To nie pierwszy szablon, który zamówiłam u tej dziewczyny.
Tekst piosenki oczywiście Eminema :)




16 komentarzy:

  1. Siedzę i od 10 minut myślę co napisać, bo po prostu nie mam słów. Może po prostu napiszę krótko, a długi monolog, który sobie ułoże, zostawię na sam koniec ;(
    To, że kiedykolwiek znajdę się w takiej sytuacji jak Kim, jest niemożliwe, więc nie wiem czy byłabym w stanie zabić, ale dla pewnych osób w moim życiu mogłabym zrobić bardzo dużo, więc w 100% rozumiem zachowanie Kim. Miles, jak to Miles. Od początku tego opowiadania jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że ten facet nie chodzi na kompromisy, a dla swojej kobiety i dzieci zrobi wszystko. To, co przeczytała Kim, może i jest straszne i troche nienormalne, ale nie mam wątpliwości co do tego, że on kocha ją i dzieci ponad życie.
    Przykro mi że to jest jeden z ostatnich rozdziałów, bo uwielbiam to wszystko czytać, no ale zawsze można zacząć od początku :D No i oczywiście mam nadzieję, że to nie jest koniec Twojego pisania, a jeżeli tak myślisz, to uświadomię Ci, że się mylisz xd
    Co do piosenki Eminema, to też się zastanawiałam kiedyś jak on był w stanie to nagrać. Bez wątpienia było to dla niego trudne, ale wydaje mi się, że nie myślał wtedy o tym, tylko po prostu wyrzucił to wszystko z siebie. Uwielbiam tego człowieka w każdym calu.
    Jeżeli chodzi o KaeN`a to sama nie wiem co myśleć xd Bo w sumie jego głos mi się bardzo podoba i fajnie wygląda też to, jak on na teledyskach macha rękami xd ma takie fajne ruchy :D Ale co do tekstów, to są trochę prostackie bo kawałek pt. " Mów mi D.ave" pozostawia wiele do życzenia xd chociaż z drugiej strony muszę przyznać, że przyjemnie słucha sie jego głosu i lubię jego piosenkę "Alter ego" :D
    Tsaaa, i właśnie tak wygląda moje "krótkie" pisanie komentarzy u Ciebie xd W każdym razie, czekam z niecierpliwością na następny rozdział i nie wiem jak przeżyję to, że będzie już ostatnim ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli znajdziesz trochę czasu to zapraszam na reaktywację :) http://unbreakable18.blogspot.com/

      Usuń
  2. Kocham! To jest takie specyficzne, magiczne i po prostu fantastyczne, weny kochana :* :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Czuje jakiś niedosyt po tym rozdziale. Nie jest zły, ale nie jest tez twoim najlepszym. Długo zastanawiałam się co napisać i stwierdziłam, że nie bede tu słodzić i paść jak wspaniałe, bo szczera opinia jest lepsza. Czekam na kolejny. Mam nadzieje, że w przyszłości napiszesz równie genialną historie jak ta o Kim i Miles'ie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wierzę. Po prostu nie wierzę, że dopiero teraz trafiłam na tego bloga. Zwłaszcza, gdy dowiaduję się, że pozostał tylko jeden rozdział i epilog lub sam rozdział do końca. Jak to możliwe? :D Chociaż z drugiej strony to dobrze, że tak późno trafiłam niż w ogóle miałabym nie trafić na twój blog. Dosłownie się w nim zakochałam! Od dawna szukałam jakiegoś ekstra opowiadania i przypadkiem trafiłam na twój. Przeczytałam pierwszą i drugą część do rozdziału 22 (oraz Destryer'a) w trzy dni. Całe dnie spędziłam na siedzeniu i czytaniu przed laptopem, kompletnie olewając naukę i nie żałuję, hahaha. Bardzo fajny masz styl pisania, czytanie twoich opowiadań to czyta przyjemność. Muszę przyznać, że przeżyłam dość niemiłe zaskoczenie, gdy zobaczyłam pod poprzednim rozdziałem tylko 13 komentarzy. Nie wiem czym jest tym spowodowane. Lenistwem, czy co? Naprawdę zaczynam tracić wiarę w ludzkość... Dobra, koniec rozmyśleń na ten temat. Co do rozdziału... Ja od początku wiedziałam, że Miles ma trochę nie po kolei w głowie, jest dość wybuchowy i nie przemyśla tego co robi, ale żeby napisać taki tekst piosenki i na dodatek pobić Castro i podpalić jego chałupę? Czy on postradał zmysły?! Ehh... co ta miłość i chęć zemsty robi z ludźmi. :D Trochę zaniepokoił mnie koniec, ponieważ "mężczyzna padł na ziemię." Teraz zadaję sobie pytanie: kogo postrzeliła Kim? Swojego ojca czy Milesa? Mam nadzieję, że tego pierwszego, ponieważ gdyby uśmierciła Milesa i nieszczęśliwy byłby koniec tego opowiadania to nie wiem co bym ci zrobiła. :D Oni przeszli razem już tak ciężką drogę, że zasługują teraz na szczęśliwe zakończenie. Nie przyjmuję innej opcji do wiadomości. Dobra nie będę dalej pisać swoich wywodów. Chcę napisać, że czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jezus maria jak to jeszcze tylko jeden rozdział :( mam nadzieję że jeżeli skonczysz te historię to wkrótce będziesz pisała następną bo zakochałam się w stylu twojego pisania

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże czytam i czytam i nie mogę uwierzyć że to jest przedostatni rozdział...
    Epilog musi być koniecznie...
    Nie wyobrażam sobie że to jest koniec.
    Rozdział jest cudowny...
    Mam nadzieję że będziesz miała czas ⏳ na pisanie dalej nowego bloga...
    Mam nadzieję, że postrzelila ojca? �� ��
    PS.POZDRAWIAM I CZEKAM NIECIERPLIWIE NA KOLEJNĄ CZĘŚĆ I EPILOG.
    Mamciu nie mogę uwierzyć, że to prawie koniec

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoja stała czytelniczka musiałam z anonimowego K.K

    OdpowiedzUsuń
  8. Po prostu nie wiem co napisac ! Nie chce żeby to był przed ostatni rozdział :( nie chce od rozdawać z Kim i Miles'em i maluchami ;( nienawidzę Coopera i Castro. Castro powinien zginać w tym pożarze. Czekam na następny :( <3 i mam nadzieje ze pot jak skończysz When a rich nigga wat you to zaczniesz następne ff bo poszerzę spaniele i masz wielki talen! Kocham i czekam na następny :**

    OdpowiedzUsuń
  9. Hfojgtdsreyfgg zastrzeliła go ? I dobrze xd czekam na kolejny !!

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam to opowiadanie xxxx proszę pisz dalej xd ja nie wytrzymam bez niego

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedy kolejny?? Piszesz jeszcze? Blagam blagam codziennie tu jestem i czekam czekam czekam

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej właśnie wczoraj znalazłam tego bloga zdążyłam przez noc nadrobić obie części. Opowiadanie jest super tylko wkurza mnie ta podwójna osobowość Milesa podziwiam Kim że to wytrzymuje musi go bardzo kochać. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdział świetny.
    Podziwiam również Kim że z nim wytrzymuje
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału.
    Zapraszam do siebie na prolog
    http://dicey-jb.blogspot.com/2015/02/prolog.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  14. Co z rozdziałem?

    OdpowiedzUsuń